Facebook

Wieczór Panieński pełen zagadek

W szampańskich nastrojach pojawiamy się w umówionym miejscu o godzinie W i czekamy, czekamy...Wieczór Panieński z zagadkami czekamy???!!!
Pierwszym zadaniem przyszłej mężatki jest dotarcie do miejsca przeznaczenia, co nie okazuje się takie banalnie proste, gdyż w ten tor przeszkód zaangażowanych jest wiele, wiele osób, które bynajmniej Jej tego zadania nie ułatwiają. I tak: telefon schowany głęboko, a instrukcja obsługi obfituje w tajemnicze znaki, typu: na najbliższym rogu skręć w prawo, pan kioskarz z sumiastym wąsem udzieli Ci dalszych wskazówek, jeżeli odśpiewasz Mu pięknie hit lat dziecięcych, np. "Bo fantazja, fantazja, fantazja jest od tego, aby bawić się na całego...". Pan gazeciarz skieruje Cię na postój taxi, gdzie w tajemniczym aucie będą oczekiwać kolejne wskazówki, pod warunkiem, że bez zająknięcia wskażesz, w którą dziurkę wlewa się płyn do chłodnicy... takie podchody mogą trwać dowolnie długo, pod warunkiem uzyskania poparcia i współpracy różnych osób.

Gdy w końcu piękna bohaterka wieczoru dotrze do nas, nasza rola to rooozpieszczać, roooozbawiać i szaaaleć po prostu.
Winko musujące leje się strumieniami, my pogryzamy wszelkie mega - kaloryczne przysmaki, mężatki opowiadają pikantne historyjki. I nagle... na stół wjeżdża tort w kształcie i kolorze wiadomym, otoczony chmurką bitej śmietanki ;).

W tym momencie na scenie pojawia się... teściowa i udziela spłonionej panience fachowych porad dotyczących konsumpcji. Wszystko po to, by wybranka serca wiedziała jak uszczęśliwić Jej synka... W przypadku teściowej wiedźmowatej lub też Jej braku, myślę, że koleżanki chętnie wezmą na siebie obowiązek sprawdzenia umiejętności przyszłej panny młodej w dziedzinie... jedzenia torcika, oczywiście...

Gdy Panna Młoda poprawnie zda egzamin nadchodzi czas prezentów. I tu już obowiązuje pełna dowolność. Bielizna, przydatne gadżety, kosmetyki... Ja w zanadrzu mam ukryty bajecznie opakowaną paczuszkę, błyszczący papier, mnóstwo wstążek... a w środku wieeeelgachne majtasy ;) - idealne na nadchodzącą noc poślubną.

Gdy już porobimy mnóstwo zdjęć i opowiemy wszystkie, prawdziwe lub zmyślone, świńskie historyjki, nadchodzi czas, by zmienić lokal. Najlepszym środkiem lokomocji będą, w naszym przypadku, wesołe meleksy. Te odkryte samochodziki, przy dźwiękach wcześniej zadysponowanej muzyki, np. " Like a virgin" Madonny lub " Boys, boys, boys ", gwarantują odlotową przejażdżkę po mieście. Śpiewamy, a panna młoda wyskakuje niefrasobliwie na każdym czerwonym świetle i odziana w swoje majtasy robi sobie zdjęcia z przypadkowo napotkanymi przystojniakami.

Ech... Taka noc powinna trwać wiecznie. Docieramy w końcu do jakiegoś lokalu (oczywiście należy wcześniej zarezerwować miejsca, by nie spotkała nas przykra niespodzianka), gdzie tańczymy do białego rana...

I, co ważne, nie zapominajmy o miłym zakończeniu. Przyszła panna młoda zapewne chętnie napije się dostarczonej wprost pod drzwi porannej kawki i z rozkoszą zanurzy zmęczoną twarz w bukiecie pięknych kwiatów... A Jej przyszły małżonek (o ile dziwnym trafem mieszkają razem przed ślubem ;0) będzie niechybnie dłuuuugo zastanawiał się, od kogo ta bajeczna wiązanka!!!

Autorka - Magda

Przeczytaj pozostałe scenariusze >>