Facebook

Lubię kwiatki i orgazm, czyli zrób sobie przyjemność na Dzień Kobiet.

Dziś, z okazji tego szczególnego dnia w roku, w którym to celebrujemy naszą kobiecość chciałam Was namówić do zrobienia sobie szczególnego prezentu. W tym celu pragnę przybliżyć Wam moja ulubioną kolekcję luksusowych, szklanych dild Icicles firmy Pipedream dostępnych w naszym sklepie.

Słowo icicle oznacza po angielsku sopel i przyznam, że ta nazwa idealnie pasuje do tych przepięknych, ręcznie robionych, ekskluzywnych masażerów. Dlaczego akurat Icicles? Powodów jest kilka.
Po pierwsze wystarczy wyjąć go z pudełka i wziąć do ręki, by zakochać się w tej serii bez pamięci. W rzeczywistości sople są jeszcze ładniejsze niż na zdjęciach!
Designerski wygląd, cudowne kolory oraz kształty niczym nie przypominające tandetnych dild i wibratorów z tanich seks shopów – to kolejne „za”, dla których warto mieć Icicles w swojej kolekcji.
Świetnie sprawdzają się jako wyrafinowane prezenty na szczególne okazje – Dzień Kobiet, wieczór panieński, imieniny ukochanej teściowej czy okrągłe urodziny siostry.
Wyglądem nie przypominają penisa, co sprawia, że zabawa soplami jest o niebo przyjemniejsza, jeśli fizjologiczne odwzorowanie kształtu członka nie jest Waszym ulubionym.
Każde dildo zostało wykonane ręcznie, więc de facto jest małym dziełem sztuki.

Ale szkło? Czy to bezpieczne? – spytacie. Sople wykonane są hartowanego szkła, przeznaczonego do sprawiania przyjemności, więc zapewniam, że dilda nie potłuką się i nie wyszczerbią podczas penetracji.
Sople są naprawdę łatwe w czyszczeniu. Wystarczy użyć do nich ciepłej wody i mydła antybakteryjnego. Jeśli natomiast jesteście w ferworze chwili i nie chcecie ochładzać namiętności bieganiem do łazienki możecie użyć również specjalnego płynu do czyszczenia akcesoriów. Icicles można również myć w zmywarce do naczyń, co jest dodatkową wygodą.
Kolejną dogodnością jest brak restrykcji odnośnie lubrykantów, których możecie używać do zabawy. Nie musicie się martwić, że żel nawilżający na bazie silikonu uszkodzi powierzchnię dilda, jak to się dzieje w przypadku zabawek silikonowych.
Nie należy również pomijać faktu, że jeśli w codziennym zabieganiu nieopatrznie zostawicie sopla gdzieś na wierzchu, to odwiedzający Was goście najpewniej pomyślą, że ta nowa ozdoba mieszkania jest dziełem rodem z muzeum sztuki nowoczesnej i zapragną mieć podobny okaz w swoim salonie ;).
Finalny atutem jest różnorodność Icicles. Możecie wybierać w szerokiej gamie kształtów i kolorów dostępnych w naszym sklepie i jestem przekonana, że wśród sopli każda z Was znajdzie coś dla siebie (a jeśli upatrzycie model, którego nie znalazłyście w naszej ofercie, wystarczy napisać maila z prośbą o realizację specjalnego zamówienia i Wasz wymarzony Icicles trafi do Waszych rąk).

Kwiatki, orgazm, czekoladki.

Jeśli jesteście sparowane i tym samym odgórnie obdarowywane z okazji Dnia Kobiet, to w tym roku w myśl zasady, która powstała jakiś czas temu z okazji naszego święta lubię kwiatki, ale wolę orgazm, zamiast sztampowego bukietu poproście o kwiat jeden, ale efektowny. Bo kto właściwie powiedział, że kwiatki i orgazm mają się wzajemnie wykluczać? Jeśli natomiast jesteście singielkami nie widzę przeciwwskazań, żebyście sprawiły sobie tę przyjemność solo. Dosłownie i w przenośni… I założę się, że jeszcze nigdy z okazji Dnia Kobiet tyle radości nie przyniósł Wam pojedynczy kwiatek!
Może to być piękna różowa róża lub czerwona margerytka. Ja finalnie będę miała w swoim bukiecie wszystkie, bo nie oszukujmy się…, na jeden ciężko się zdecydować!



 

A skoro jesteśmy przy kwiatach… Rozpoczęłam moją przygodę z soplami od landrynkowo różowego Icicles nr 30, czyli jak go pieszczotliwie nazywam „podwójnego pączka”, gdyż swoim wyglądem przypomina mi dwa pąki kwiatów, rozkwitające na wiosennym krzewie. (Czy wspominałam już, że te dilda również niosą za sobą nutkę poetyckiej romantyczności?) Moim przyjaciołom natomiast przypomina nieregularne szczypce raka (tak, zostawiam go na wierzchu, by cieszył oczy, bo grzechem by było coś tak pięknego chować do pudełka!).


Zdecydowaną zaletą trzydziestki jest druga, mniejsza końcówka, którą możecie wykorzystać na dwa sposoby – do pieszczenia łechtaczki oraz do delikatnej penetracji odbytu (pamiętajcie tylko, że wszystko co miało kontakt z odbytem należy umyć, przed dalszą zabawą, więc jeśli planujecie używanie tej końcówki na dwa sposoby, zacznijcie od łechtaczki). Wtedy na pokłosiu osiągniętego orgazmu łechtaczkowego lub pochwowego łatwiej będzie zbudować orgazm analny.

Trzy pierścienie oraz profilowany kształt większego pączka są nieodzowne przy pobudzaniu punktu G, a owe pierścienie zapewniają dodatkowe bodźce podczas głębokiej penetracji.

Całe dildo ma 19 cm długości, z czego do 13 cm większej główki oraz do 6 cm mniejszej można wykorzystać do penetracji, a pozostałych 6 cm tworzy finezyjną pętlę, której spokojnie można użyć jako uchwytu. W najszerszym miejscu duża główka ma 13 cm obwodu czyli około 3 cm średnicy.

Kwestie techniczne odnośnie użytkowania dilda przedstawiają się następująco – naprawdę nie należy się obawiać faktu, że jest zrobione ze szkła, moja trzydziestka przetrwała bez szwanku niejedno miękkie lądowanie na pościel oraz starcia z kolczykami. W kwestiach higieny i pielęgnacji sopla – uważność podczas mycia niweluje prawdopodobieństwo obtłuczenia, nie mniej jednak jeśli niepokoi Was czyszczenie sopla w ceramicznej umywalce, podpowiedzią może być użycie do tej czynności plastikowej miski. Trzydziestka świetnie leży w dłoni i naprawdę fantastycznie sprawdza się podczas zabaw solo czy z partnerem. Jeśli lubicie mniejsze zabawki z dodatkowymi opcjami zdecydowanie polecam Wam ten model!

Bianka (szczęśliwa posiadaczka trzech sopli, w oczekiwaniu na czwartego…, i piątego…, i szóstego…, bo wraz z pojawieniem się w domu pierwszego rozpoczęłam swoją luksusową kolekcję sztuki współczesnej) :D

Polecane produkty